Jak działa Love Bombing i dlaczego dajesz się złapać?
Pierwszy kontakt: Przynęta, która działa
Wszystko zaczęło się od wiadomości na portalu. Nie była to zwykła zaczepka. Była inna, przemyślana, uderzająca w tony, które we mnie rezonowały. Zwróciła moją uwagę, bo wydawała się dojrzała.
Na pierwszym spotkaniu czułam się jak w bajce. Był szarmancki, ale – co ważne – nie narzucał się. Słuchał. Och, jak on słuchał! Dzisiaj już wiem, że to nie było zainteresowanie moją osobą. To była rekapitulacja zasobów. On zbierał informacje: co lubię, czego się boję, jakie mam braki z przeszłości. W swojej głowie nie układał scenariusza randki – on układał plan oblężenia.
Dzień drugi: Inwazja (Love Bombing)
Prawdziwy atak zaczął się następnego dnia. Telefon pękał w szwach od wiadomości. Chciał się widzieć natychmiast. Ta intensywność jest narkotyczna. Kiedy pojechałam do niego, wydarzyło się coś, co wtedy wzięłam za romantyzm, a co było brutalnym przejęciem kontroli.Oprowadzał mnie po swoim domu i mówił: "To jest nasze". Nie "moje", nie "zobacz, gdzie mieszkam". NASZE. Po jednym spotkaniu uznał, że stanowimy jedność. To jest klasyczny mechanizm narcyza: szybkie zacieranie granic, byś nie miała czasu pomyśleć, czy w ogóle tego chcesz.
Dlaczego to działa?
Dajemy się oszukać, bo narcyz na początku staje się Twoim idealnym odbiciem. Jeśli jesteś silna – on podziwia Twoją siłę. Jeśli kochasz ezoterykę – on udaje, że to fascynujące. On nie jest sobą, on jest Twoim marzeniem o idealnym partnerze.
Lustro Narcyza mówi dziś:
Jeśli na samym początku czujesz, że tempo jest nienaturalne, że ktoś deklaruje "my" po kilku dniach – to nie jest miłość życia. To Love Bombing.
To próba przejęcia Twojego życia, zanim zdążysz się zorientować, że tracisz wolność.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz