Pierścionek i łzy wzruszenia - czyli jak narcyz kupuje Twoją czujność
W poprzednim wpisie opowiedziałam Wam historię z kluczami i o weekendzie z synem Mariusza. Dzisiaj chcę Wam pokazać, jak genialnie narcyz potrafi zatrzeć ślady swoich podłości. Jak potrafi sprawić, że zapominasz o smutku, bo dostajesz „nagrodę”, która dosłownie zwala Cię z nóg.
Urodziny córki i zazdrość o moje życie
Dwa tygodnie po tamtych wydarzeniach moja córka kończyła 19 lat . Zapowiedziałam
Mariuszowi, że chcę spędzić ten wieczór wyłącznie z nią . Oznajmił, że nie widzi problemu, więc odetchnęłam z ulgą .
Przez cały dzień pisał do mnie bez przerwy – jego aktywność była
nienaturalnie wzmożona, jakby chciał stale kontrolować moją przestrzeń . Prosto po pracy odebrałam tort .
Mariuszowi, że chcę spędzić ten wieczór wyłącznie z nią
Zadzwoniłam jeszcze do niego, żeby miło porozmawiać, po czym odłożyłam telefon, by ugościć najbliższych .
Gdy goście wyszli, usiadłyśmy z córką na kanapie. Oglądałyśmy filmy, piłyśmy wino. Po prostu upragniony, bezpieczny czas dla nas .
I nagle mój telefon zaczął wibrować jak szalony. Wiadomość za wiadomością.
„Co robisz?”, „Jak się bawisz?” .
Odpisałam spokojnie, że spędzam czas z dzieckiem . I wtedy maska Mariusza pękła po raz pierwszy. Zaczęła się narcystyczna triangulacja i jawna rywalizacja o moją uwagę z moją własną córką :
„Przecież nie musisz być tam całą noc. Zjedz tort, wypij wino… zamów taksówkę i przyjedź do mnie. Tęsknię za tobą.”
Po chwili:
„Czekam tu na ciebie, jest mi źle, smutno i bardzo mi Ciebie brakuje. Nie musisz przecież trzymać dorosłej córki za rękę w nocy.”
Gdy goście wyszli, usiadłyśmy z córką na kanapie. Oglądałyśmy filmy, piłyśmy wino. Po prostu upragniony, bezpieczny czas dla nas
I nagle mój telefon zaczął wibrować jak szalony. Wiadomość za wiadomością.
„Co robisz?”, „Jak się bawisz?”
Odpisałam spokojnie, że spędzam czas z dzieckiem
„Przecież nie musisz być tam całą noc. Zjedz tort, wypij wino… zamów taksówkę i przyjedź do mnie. Tęsknię za tobą.”
Po chwili:
„Czekam tu na ciebie, jest mi źle, smutno i bardzo mi Ciebie brakuje. Nie musisz przecież trzymać dorosłej córki za rękę w nocy.”
Czytając to, poczułam, jak żołądek podchodzi mi do gardła . Narcyz nie znosi sytuacji, w której nie jest w centrum Twojego wszechświata . Byłam stawiana przed chorym wyborem, który nigdy nie powinien mieć miejsca . Zaczęłam czuć potworne poczucie winy, że odmawiam ukochanemu mężczyźnie, choć cała ta sytuacja była głęboko absurdalna . Odpisałam krótko: Przyjadę jutro, dobranoc.
Ekrany zgasły .
Ekrany zgasły
Trzy dni kary, czyli narcyz robi z siebie ofiarę
Rano obudziłam się z poczuciem winy . Natychmiast wysłałam wiadomość:
„Dzień dobry, czy już wstałeś? O której mam przyjechać?” .
Telefon milczał. Druga wiadomość – to samo . Nastała trzydniowa, lodowata cisza. Klasyczny, podręcznikowy silent treatment – najokrutniejsza broń narcyza, która ma Cię złamać i zmusić do błagania o przebaczenie .
Po trzech dniach umierania ze strachu dostałam SMS-a, który kompletnie mnie zdezorientował . Mariusz napisał, że „nie radzi sobie z tym, że mam swoje mieszkanie, że jeżdżę przed pracą robić córce śniadania, że w tle jest pies i kot” . Stwierdził, że czuje się nieważny i chyba „nie dorówna ideałowi faceta, którego szukam” .
Dziewczyny, to jest genialna, narcystyczna manipulacja! Odwrócenie ról . Zrobił z siebie biedną, porzuconą ofiarę, żebym to ja zaczęła go przepraszać za to... że mam dzieci, zwierzęta i własne życie ! Choć spędzałam u niego po 4 dni w tygodniu, poświęcając mu każdą wolną chwilę, poczułam, że muszę się tłumaczyć . Odpisałam spokojnie, że nie rozumiem tej nagłej zmiany, przecież wszystko było wspaniale . Odpowiedzi tego dnia nie dostałam .
„Dzień dobry, czy już wstałeś? O której mam przyjechać?”
Telefon milczał. Druga wiadomość – to samo
Po trzech dniach umierania ze strachu dostałam SMS-a, który kompletnie mnie zdezorientował
Dziewczyny, to jest genialna, narcystyczna manipulacja! Odwrócenie ról
Love Bombing ostateczny: Pierścionek i łzy wzruszenia
Mariusz odezwał się po kolejnych dwóch dniach, jak gdyby nigdy nic zapraszając mnie do ekskluzywnej restauracji, a potem do kina . Gdy wróciliśmy do niego, zaczął się wzmożony love bombing . W sypialni wskoczyliśmy na poziom intymności, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam – miałam wrażenie, że ten potężny, twardy facet całkowicie się przede mną otworzył.
Przez kolejne trzy tygodnie płynęłam na fali tej iluzji . Mariusz co chwilę pytał, czy spełnia moje oczekiwania, a ja zalewałam go czułością, wierząc, że ten wrażliwy mężczyzna po prostu potrzebuje mojego zapewnienia .
I wtedy nadeszły moje urodziny . Mariusz przygotował teatr idealny: zamówił tort ze specjalną dedykacją, wręczył mi olbrzymi bukiet kwiatów i odręcznie napisany list . Pisał w nim, że zmieniam jego świat, że jego serce otwiera się na mnie tak szybko, jak nigdy się nie spodziewał . A na koniec wyciągnął pudełeczko z pierścionkiem .
I wtedy nadeszły moje urodziny
Rozpłakałam się ze wzruszenia . Po 3 miesiącach znajomości byłam pewna, że wygrałam los na loterii, że rodzi się między nami coś wyjątkowego i trwałego .
Głupia ja. Nie wiedziałam, że ten pierścionek to nie obietnica miłości, ale klamra na moich kajdankach .
Ściana lodu: Kolejna faza cyklu
Trzy dni po urodzinach przyjechałam do niego po pracy z zakupami . Zrobiliśmy obiad, włączyliśmy film . Nagle Mariusz wstał z sofy i zaczął patrzeć przez okno w kuchni . Podeszłam, przytuliłam go od tyłu i zapytałam ciepło:
„Czy coś cię martwi?” .
„Czy coś cię martwi?”
I w tym momencie uderzyłam w ścianę lodu . Mariusz nie odpowiedział . Odsunął się ode mnie, ignorując moją obecność, jakbym była przezroczysta . Żeby dać mu przestrzeń, zajęłam się zmywaniem naczyń, ale atmosfera w mieszkaniu stała się nie do zniesienia . Chodził po pokoju jak zombie, siadał, wstawał, nerwowo przeglądał portfel . Podeszłam znowu, dotknęłam jego ramienia:
-Dobrze się czujesz?.
-Wszystko jest w porządku – usłyszałam suche, wyplute przez zęby zdanie .
-Dobrze się czujesz?.
-Wszystko jest w porządku – usłyszałam suche, wyplute przez zęby zdanie
Poszedł do sypialni i położył się na łóżku w ubraniu . Siedziałam w salonie, gapiąc się w telewizor, a w mojej głowie szalał huragan myśli: „Co zrobiłam źle?”, „O co chodzi?” . Po półtorej godziny poszłam do niego i dopytywałam go ponownie .
-Mogę Ci jakoś pomóc?
-Nic się nie dzieje – uciął, odwracając się tyłem .
-Mogę Ci jakoś pomóc?
-Nic się nie dzieje – uciął, odwracając się tyłem
Noc była koszmarem . Położyłam się obok niego po prysznicu, on również się umył, ale położył się jak kłoda . Zero przytulenia, zero słowa . Rano wyjechałam do pracy z potwornym dławieniem w gardle . Wysłałam porannego SMS-a z życzeniami miłego dnia, potem kolejnego . Widziałam, że wchodził na WhatsAppa, widziałam, że odczytał . Nie odpisał .
Tego dnia do niego nie pojechałam . Usiadłam we własnym mieszkaniu, czując, jak potworny smutek miesza się z bezsilną wściekłością . Zostałam totalnie, bezwzględnie zignorowana . Nastało 5 dni absolutnej, niszczącej ciszy .
„W zaledwie kilkadziesiąt godzin narcyz zrzucił mnie z tronu królowej prosto w piekło emocjonalnej izolacji”.
Może Wam się wydawać, drogie czytelniczki, że w tej historii nie zaszło nic wielkiego . Nie było awantury ani wyzywania . Ot, facet najpierw odciął mnie od córki w jej urodziny, ukarał trzydniową ciszą, a potem spektakularnie „wynagrodził” to randką, listem i pierścionkiem zaręczynowym . Trzy dni później... bez słowa zamienił się w lodowatą ścianę i zafundował mi kolejne 5 dni milczenia .
To nie były zmienne nastroje. To był podręcznikowy cykl: Idealizacja (pierścionek) -> Dewaluacja (ściana lodu w sypialni) .
To nie były zmienne nastroje. To był podręcznikowy cykl: Idealizacja (pierścionek) -> Dewaluacja (ściana lodu w sypialni)
Dzisiaj rozumiem to z pełną, bolesną jasnością . Mariusz nie dał mi pierścionka z miłości . Dał mi go, bo postawiłam mu granicę, a narcyz nie znosi, gdy cokolwiek – nawet Twoje dziecko – jest ważniejsze od niego . Pierścionek był tylko emocjonalną łapówką, która miała uciszyć moją intuicję i zmusić mnie do posłuszeństwa . Kiedy tylko uznał, że znowu ma mnie w garści, natychmiast odciął dopływ tlenu, żebyśmy przypadkiem nie poczuły się zbyt pewnie .
Nie dajcie się nabrać na wielkie gesty, które następują po dniach ciszy . Te prezenty i listy nie służą budowaniu bliskości . One służą wyłącznie kupowaniu naszego milczenia na kolejny etap psychicznej tresury .
Nie dajcie się nabrać na wielkie gesty, które następują po dniach ciszy


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz